Targi mody niezależnej, czego się można spodziewać.

Targi mody w Polsce tylko z nazwy przypominają inne targi branżowe. Najczęściej targi, w przeciwieństwie do targu, kojarzą się z imprezami, na których przedstawiciele firm z danego sektora nawiązują kontakty, prezentują swoją ofertę oraz zawierane są kontrakty. Tym, którzy mieli okazję kiedyś być na tego typu targach, mogą się one również kojarzyć z tradycją przypieczętowania świeżo rozpoczętej współpracy lub nowego kontraktu przy suto zastawionym stole.

Targi mody w Polsce to fenomen, który pojawił się w naturalnej konsekwencji bardzo dynamicznego rozwoju tak zwanej „niezależnej mody polskiej”. W ostatnich latach co chwila pojawia się na rynku kolejni niezależni polscy projektanci mody, są to głównie mikro firmy zajmujące się produkcją ubrań, tworzą je w większości pasjonaci, traktujący modę jako formę artystycznej ekspresji i ciekawe hobby, a nie koniecznie źródło dochodu. Ten niszowy trend w początkowej fazie miał bardzo ograniczone możliwości dystrybucji, nie było dużych platform internetowych, a zainteresowanie ze strony klientów dopiero się budziło. Pojawiła się więc potrzeba zorganizowania miejsc, w którym polscy projektanci mogliby zaprezentować swoje ubrania klientom, ale bez ogromnej inwestycji, jaką jest uruchomienie własnego butiku.

Początkowo targi mody były imprezami organizowanym dość spontanicznie, na których organizator brał minimalną opłatę i nie zapewniał zbyt wiele. Sukces pierwszych tego typu imprez opierał się głównie na kumulacji działań marketingowych wystawców, to projektanci ze wszystkich sił starali się przyciągnąć klientów na targi i jeśli każdemu udało się ściągnąć kilka osób, to już robiło wyjściową frekwencję.
Targi mody odbywały się w opuszczonych magazynach, piwnicach, klubach lub korytarzach centrów handlowych. Entuzjazm wystawców oraz ogromna różnorodność przyciągały ludzi zaciekawionych nowym zjawiskiem modowym.

targi mody moda polska

Ponieważ wciąż rosła liczba potencjalnych wystawców, rosła też cena stoisk oraz sama liczba imprez tego typu. Niestety nie szedł za tym w parze wzrost jakościowy i w dużej mierze pozostały to imprezy przypominające te z pionierskich początków. Komfort zakupów pozostał pojęciem nieistniejącym dla organizatorów targów, a przymierzalnie, ciągi komunikacyjne oraz ogólna estetyka wciąż pada ofiarą dążenia organizatorów do przeznaczenia maksymalnie dużej powierzchni pod wynajem.

Lawinowy wzrost imprez targowych spowodował, iż stały się one dla części kupujących zjawiskiem powszechnym, co znacznie odbiło się na frekwencji. Natomiast wśród niektórych projektantów pojawiło się zjawisko, które można byłoby określić jako uzależnienie od „targów” lub dostosowanie funkcjonowania marki do targowej specyfiki. Sprzedaż na targach jest prostsza niż przez Internet, nie wymaga sesji zdjęciowych, packshotów, pozycjonowania strony, dzielenia się marżą z platformami sprzedażowymi. Rozliczenia są natychmiastowe – gotówka do ręki często bez żadnych paragonów. Na targach można też bardzo łatwo zaobserwować, czego poszukują klienci i przy którym stoisku jest najwięcej kupujących i wystarczy na kolejnej edycji zaproponować coś zbliżonego. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje jedynie, ile wspólnego ma jeżdżenie z wieszakami po rożnych lokalizacjach z wyrażaniem swojej wrażliwości estetycznej poprzez projektowanie mody.

Mimo iż, targi modowe ulegają stopniowej degeneracji to ich historyczne zasługi w rozpropagowaniu polskiej mody są niepodważalne. W najbliższym czasie prawdopodobnie zmniejszy się liczba imprez, a na rynku zostaną Ci organizatorzy którzy postawią na komfort zakupów i selekcję dostawców.